decisive moments

 

Wraz z rozwojem techniki – powstawaniem coraz szybszych migawek i coraz czulszych materiałów fotografia przestała być wynikiem żmudnych posiedzeń w studiu a stała się się dosłownie zapisem jednej chwili. Sytuacji często nawet niezauważalnych, krótszych niż mrugnięcie oka.Francuski fotograf, Henri Cartier-Bresson, przez wielu uznawany jest za ojca nowoczesnego fotoreportażu. On sam, istotę własnej pracy określał mianem „fotografii decydującego momentu”. W swoich działaniach skupiał się na uchwyceniu idealnej sekwencji, idealnej chwili, idealnego ruchu, który pozwala nam bez słownego komentarza zrozumieć istotę portretowanego wydarzenia.Annały historii fotografii jako ilustrację tej Cartier-Bressonowskiej tezy pokazują banalną fotografię z mężczyzną w kapeluszu będącym w trakcie skoku nad gigantyczną kałużą. Fotografię która uwodzi czarem deszczowego dnia i rozmytego odbicia głównego bohatera.
Cała idea sięga jednak głębiej, a 
decydujący moment to moim zdaniem określenie na ten wyjątkowy zmysł fotografa, który jednym otwarciem migawki potrafi przekazać całe spektrum emocji i informacji zrozumiałych dla rodzaju ludzkiego pomimo narodowych różnic.Cykl fotograficzny, który mam przyjemność Państwu prezentować powstał w trakcie zagranicznego stypendium, które odbywałam na Wydziale Fotografii w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Antwerpii. Jest to informacja istotna, ponieważ sytuacja znalezienia się w obcym kraju i próba poznania nowych ścieżek sprzyja kształtowaniu i pobudzaniu tego magicznego fotoreporterskiego zmysłu zwanego przeze mniedecydującym momentem.
Seria 
Decydujący moment nie stanowi klasycznego przykładu ortodoksyjnej fotografii reporterskiej. Kadrowanie i centralny układ jest estetycznie bardziej zbliżony do chłodnego obiektywizmu dokumentu fotograficznego niż reportażu.
Obrazy, poprzez swoją fabularną wielowątkowość i niecodzienność ujętych sytuacji kojarzą się z kadrami filmowymi. Mimo to są zestawem zupełnie przypadkowych sytuacji, których stałam się mimowolnym świadkiem. Bohaterowie, żyjąc we własnym życiu byli nieświadomi cudzej obecności oraz faktu stawania się częścią opowieści.